Pustościany. Z pamiętnika fotograficznego. Kim ja jestem? Jestem młoda, zdolna, zdrowa… jestem szczęśliwa? Jestem żoną, matką… artystką? Czemu nie mogę tworzyć? Skupienie. Tylko tyle chcę. Wszystko mnie rozprasza. Ta czystość której szukam, spokój. Coś zawsze zawadza, wychodzi z kąta. Pojawia się w kadrze żeby mnie zdenerwować. Żeby przypomnieć ,że kwiaty niepodlane, że dziecko trzeba umyć i położyć spać. Gdzie ten spokój? Przecież mieszkam w raju, w oazie spokoju. Ponoć. To czemu o ten spokój tak trudno? To takie męczące. Z dnia na dzień to samo. Dzień do dnia podobny. Siedzę tylko i nic nie robię. Tylko gapię się w te puste ściany. Gdzie ta moc, to twórcze napięcie? Czemu nic nie robię? Mam możliwości, mam wszystko. Mam za dużo. Dużo robi bałagan. Moja Glowa to śmietnik. Porządek - tego chcę. Pranie, zmywanie, prasowanie. Wiem w czym tkwi moc tych prostych czynności: efekt jest natychmiastowy. Tego chcę. Na zawołanie wyrzucić wszystko z mojej głowy. Zostawić jedną myśl i na niej się skupić. Obmyślić, zobrazować, zrealizować. Efekt natychmiastowy. Puste ściany – to początek. Dzisiaj się uda. Dzisiaj będę egoistką.